17. R. IV
Marzec 20, 2009 at 15:00 (Do R., Listy) (ból, D., list, oczy, R., scrisoare privat, sms, życie)
R.,
nie powinniśmy ograniczać naszych kontaktów do sms-owania. Ani nawet do komunikacji za pomocą zaszyfrowanych wiadomości, przekazywanych przez D. To sprawia, że oddalamy się od siebie i nie mam zielonego pojęcia o tym, że Ty cierpisz.
A tak to wystarczyło jedno spojrzenie i z Twoich pięknych, brązowych oczu wyczytałam wszystko. Czemu, och, czemu pozwalasz na zadawanie Tobie takiego bólu? W sumie, nie moja sprawa, ale nie będę bezczynnie patrzeć, jak cierpisz. I nie upieraj się, że nie, bo to wszystko widać w Twoich oczach.
Wiesz dobrze, że – mimo wszystko – chcę dla Ciebie jak najlepiej. Ale to Twoje życie i to Ty musisz uporać się z tym wszystkim. A ja czasami nie wiem, czy mogę zrobić cokolwiek więcej, niż tylko wyciągnąć Cię na rozmowę…
Uściski,
Cineva, nu eu
8. R. II
Marzec 8, 2009 at 21:30 (Do R., Listy) (ból, D., książki, list, Martini, muzyka, przeszłość, przyszłość, R., Rumunia, scrisoare privat, łza, życie)
R.,
przestałeś być dla mnie Drogim, a nawet Nie-takim-znowu-drogim.
Czasem przemkniesz gdzieś w mojej pamięci. I nie czuję wtedy ciepła. Nie czuję zimna. Nie ma złości, nie ma strachu. Zakpisz: nic nie ma? Ależ jest. Sporo wspomnień, w końcu to były cztery lata, siedem miesięcy i kilkanaście dni.
I… już. Koniec. Coś się miło zaczęło i… tak, skończyło. Bez bólu, choć uroniłam jedną łzę. Jedną, jedyną, ostatnią.
Jest dobrze. Czuję się świetnie. Nie zachwycająco-rewelacyjnie ani nie-sa-mo-wi-cie, więc nie ogłoszę nagle wszem i wobec, że zaczynam nowe życie, bez Ciebie. Nie. Też nie płaczę, ale nie dlatego, że się powstrzymuję. Jest dobrze.
I nie jest też tak, że nagle stwierdzę, że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Bo tak się nie da. Bądź co bądź, mamy wspólnych znajomych. Wspólne wspomnienia. Wspólny szyfr kulinarno-artystyczno-literacki, a takie coś jest godne pozazdroszczenia. No i wciąż… wciąż wiszę Ci tamtą pamiętną butelkę Martini. Ktoś mi ostatnio o niej przypomniał. Pamiętasz? To były czasy…
Dziękuję Tobie. Za wszystko. Nie tylko za pozytywy, choć otrzymałam ich więcej, niż przewiduje jakakolwiek ustawa czy norma. Te złe i smutne rzeczy też się przydadzą. Dzięki nim zrozumiałam wiele rzeczy. W ogóle, to wszystko razem dużo mnie nauczyło. Choć w tej chwili przychodzi mi do głowy tylko jedno: że zawsze należy ufać ludziom, jeśli coś w środku podpowiada, że to się może dobrze skończyć.
Do napisania – przecież mam Tobie jeszcze wiele do powiedzenia – w najbliższej przyszłości.
Z uśmiechem i naszą piosenką w słuchawkach,
Już-nie-twoja Cineva, nu eu
aka Mona Lisa
P.S. Nie martw się, ja nie z tych, które swoje dawne i przeszłe miłości nazywają “eksiami”.