Tekst 4.

Czerwiec 22, 2009 at 10:00 (Teksty) (, , , , , , )

Noc, w którą się rozstaliśmy, pamiętam jak przez mgłę.
Pierwsze, co zrobiłam po tym, jak R. wyszedł trzaskając drzwiami, było chwycenie komórki do ręki. Prawie machinalnie wybrałam numer jednego z najlepszych przyjaciół i, próbując powstrzymać wybuch płaczu, czekałam, aż odbierze.
Po chwili, która wydała mi się co najmniej wiecznością, usłyszałam znajomy głos w słuchawce:
- Tak? – zapytał L. zaspanym głosem.
- To ja – rzuciłam, czując jak drży mi warga – Aden.
- Ach, Aden, miło cię słyszeć – odparł.
Oczami wyobraźni widziałam szeroki uśmiech, który rozlał się na jego twarzy.
- Wybacz, że cię budzę o tej porze – mruknęłam przepraszająco. Rzuciłam okiem na zegarek – była 1:32.
- Nie szkodzi, nic nie szkodzi – odrzekł łagodnie L. – i tak musiałem wstać, bo telefon dzwonił.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Zaraz jednak spoważniałam.
- Wiesz, dlaczego dzwonię? – spytałam, czując, że mam duszę na ramieniu. Odpowiedziało mi pełne napięcia milczenie. – Ja i R. właśnie zerwaliśmy ze sobą – wyrzuciłam z siebie jednym tchem.
- Och… – westchnął L. – Nie wiem, co powiedzieć. Ale zapewne nie chcesz teraz tłumaczyć mi dlaczego, prawda? – spytał ostrożnie.
- Zapewne – odparłam, tłumiąc szloch.
Pierwsza łza spłynęła mi po policzku.
- Co teraz zrobisz? – zmartwił się.
- Nie wiem – odrzekłam, zgodnie z prawdą.
- Wrócisz do D.? – delikatnie zasugerował.
- Nie wiem! – prawie krzyknęłam. – Nic nie wiem!
Po drugiej stronie zapadła cisza. L. bał się nawet głębiej odetchnąć w obawie, że mnie tym jeszcze bardziej rozzłości. Westchnęłam ze zrezygnowaniem.
- Przepraszam cię najmocniej. Nie powinnam tak ostro reagować. Ja… – głos uwiązł mi w gardle.
- Za nic nie przepraszaj – przerwał mi. – To twoje emocje i za nie nie przepraszaj. Masz prawo czuć się źle. To normalne w takich sytuacjach. Milczałam.
- Na pewno to się jakoś wyjaśni. Na pewno jakoś się dogadacie – próbował mnie uspokoić i pocieszyć.
- Nic nie wiem na pewno – mruknęłam.
- Poradzisz sobie. Wierzę w ciebie – dodał tak miłym głosem, że miałam wrażenie, że jest blisko mnie, a nie setki kilometrów stąd.
- Dzięki – rzuciłam i rozłączyłam się.
Następnie przepłakałam pół nocy.
Chwyciłam potężne pudełko chusteczek higienicznych, rzuciłam się na łóżko i najzwyczajniej w świecie rozpłakałam się. Gdyby nie to, że nie byłam sama w domu, pewnie wyłabym jak pies. Tak bardzo było mi wtedy źle…
Koło piątej zasnęłam z wycięczenia na mokrej od łez poduszce w kształcie serca. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna nic mi się nie śniło.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

28. R. VII

Maj 31, 2009 at 19:35 (Do R., Listy) (, , , , , , )

R.,

prosiłeś, bym znów zaczęła mówić o Tobie “drogi”.
Stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby. Odparłeś, że potrzeba matką wynalazku i w końcu przytoczyłeś całą tamtą rozmowę. A przecież tyle razy to wałkowaliśmy! Miałam dość. A kiedy mam dość Ciebie, mam dość całego świata. I nic mi nie wychodzi, a ja przestaję przywiązywać do tego uwagę. W ten sposób sypie się coś, nad czym długo pracowałam i…
Tak, wyciągam rękę do Ciebie, z prośbą o pomoc.
D. twierdzi – i ma rację! – że pewne rzeczy muszą się dziać, inaczej wszystko wokół się sypie. Jak… najmniejsza, prawie niezauważalna część wielkiej machiny. Gdy ona się zepsuje, pozostałe części przestają funkcjonować.
Ale dość o tym.

Chciałeś, żeby podsumowała kolejny istotny kawałek czasu.
No więc tak, jutro mijają dokładnie 3 miesiące od założenia tego bloga.

Kilka rzeczy się pozmieniało. Zgadniesz, które to?

I proszę, sprawdź, czy gdzieś nie masz przypadkiem mojego serca. Gdzieś mi się zapodziało.

Uściski i ucałowania,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

23.

Marzec 31, 2009 at 21:58 (Listy) (, , , , , , , , , , , , , )

Drodzy A., C., D., L., M., R. i R.T.P!

Jutro, jak zapewne wiecie, jest 1 kwietnia. Jest to Międzynarodowy Dzień Ptaków, dzień imienin mojego trzeciego imienia, a tak właściwie mojej patronki, św. Miłości i… Prima Aprilis, Dzień Żartów. W związku z tym, że tradycją stało się wprowadzanie ludzi tego dnia w błąd, chciałam prosić, byście w swych dowcipnych popisach pominęli mnie. Nie mam ochoty się złościć i irytować, a Wy przecież nie chcecie sprawiać mi przykrości… prawda?

W zamian obiecuję, że nie wyślę żadnego sms-a o niepokojącej treści, nie rozpuszczę żadnej głupiej plotki i nie zrobię niczego zaskakującego – w negatywnym znaczeniu. Zamknę się w domu, w swoim pokoju i nawet nie zamierzam włączać komputera. W obawie przed jakimkolwiek dołującym lub przesadnie optymistycznym newsem, wolę się schować.

Tak, mam swoje powody i nie, nie są one w tej chwili istotne. Oczywiście, nie muszę wspominać o tym co się stanie, gdy któryś mimo tego ostrzeżenia spróbuje wyciąć jakiś numer… Cóż, konsekwencje nie będą przyjemne.

Z góry bardzo dziękuję za zrozumienie i wsparcie.
Całuję Was wszystkich bardzo mocno,
Wasza Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

22. A. V

Marzec 29, 2009 at 21:20 (Do A., Listy) (, , , , , , , , , , , , )

Króliczku,

Prosiłeś o szansę. Jedną, jedyną, decydującą o wszystkim. Nie powiedziałeś tego na głos, ale dałeś tak wyraźnie do zrozumienia, że nie mam żadnych wątpliwości. Więc Ci ją daję. Teraz, w tej chwili. Twój moment w moim życiu.

Spytałbyś, dlaczego to robię. Natychmiast odpowiedziałabym, że “to może być ciekawe, warto spróbować”, ale to zabrzmiałoby jakbym bawiła się czyimiś uczuciami. A tak nie może być. Robię to, bo wiem, że to się Tobie ode mnie należy. Zasłużyłeś na to, po prostu. Czuję się przy Tobie bezpiecznie, a przecież to o to chodzi, prawda?

I to nie tak, że masz być przykrywką do czegoś, że tak naprawdę zamiast Ciebie jest ktoś inny. Że wychodząc z Tobą, tak naprawdę robię to, by inni (R. i D.) się nie czepiali. To naprawdę nie tak. No i możliwe, że masz rację. Prawdopodobnie tak. Tak, masz rację, gdy mówisz, że może kiedyś… że może kiedyś poczuję to samo.

Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że jak powiemy o tym oficjalnie, tak wszem i wobec, wtedy, gdy to zaplanowaliśmy, czyli 1 kwietnia, to mało kto nam uwierzy. W końcu to taki specyficzny dzień w roku… Ja wtedy, na przykład, nie oglądam telewizji i unikam czytania informacji przez Internet, bo prawie każda może okazać się żartem. A po co psuć sobie nastrój?…

Proszę, potraktuj to wszystko jako pierwszy, ale nie ostatni prezent urodzinowy.

Dobranoc/Dzień dobry/Miłego popołudnia/Dobry wieczór (w zależności, kiedy to przeczytasz).
Uściski,
Twoja Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

17. R. IV

Marzec 20, 2009 at 15:00 (Do R., Listy) (, , , , , , , )

R.,

nie powinniśmy ograniczać naszych kontaktów do sms-owania. Ani nawet do komunikacji za pomocą zaszyfrowanych wiadomości, przekazywanych przez D. To sprawia, że oddalamy się od siebie i nie mam zielonego pojęcia o tym, że Ty cierpisz.
A tak to wystarczyło jedno spojrzenie i z Twoich pięknych, brązowych oczu wyczytałam wszystko. Czemu, och, czemu pozwalasz na zadawanie Tobie takiego bólu? W sumie, nie moja sprawa, ale nie będę bezczynnie patrzeć, jak cierpisz. I nie upieraj się, że nie, bo to wszystko widać w Twoich oczach.

Wiesz dobrze, że – mimo wszystko – chcę dla Ciebie jak najlepiej. Ale to Twoje życie i to Ty musisz uporać się z tym wszystkim. A ja czasami nie wiem, czy mogę zrobić cokolwiek więcej, niż tylko wyciągnąć Cię na rozmowę…

Uściski,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

14. D. III

Marzec 16, 2009 at 10:30 (Do D., Listy) (, , , , , , , , )

Drogi D.,

podobno nie jesteś czuły. Podobno nie interesują Cię inni, dopóki nic od nich nie chcesz, a Twój egoizm i egocentryzm rozmiarami dorównują Jowiszowi. Podobno w życiu tylko chłodno kalkulujesz, nie bacząc na emocje. Podobno możesz się pod tymi stwierdzeniami podpisać, obiema rękami. A jednocześnie – podobno – z jakiegoś powodu chcesz wiedzieć, co wczoraj robiłam. I nie chodzi bynajmniej o moje śniadanie, prysznic, obiad czy kolację. Ale o to, co robiłam pomiędzy nimi.

Oficjalnie – siedziałam w domu. Była niedziela, co lepszego miałam robić? Oficjalnie uczyłam się, odrabiałam lekcje, usiłowałam sprzątnąć pokój.
A nieoficjalnie… hm, no cóż. Ciężko to jakoś jednoznacznie określić, choć ja nazywam to “testowaniem sprzętu do ratownictwa wysokogórskiego”. Do tego spacerowałam. Biegałam. Tańczyłam. Śpiewałam. I bardzo miło spędziłam czas. Nie sama.
Nic więcej nie musisz wiedzieć – poza faktem, że Twoje szelki z tego super-mega-tajnego materiału są w stanie utrzymać niemal 80-kilogramowego mężczyznę przy prędkości przekraczającej 360km/h. I że to było bardzo zabawne.

Nie śmiej się. Nie pukaj się w czoło.
Ja to wszystko traktuję bardzo poważnie. Tak bardzo, że na dniach dostaniesz kompletny raport, z wyliczeniami i w ogóle… Ale raporty nigdy nie obejmują uczuć. Może to i lepiej?
Bo tak, jestem szczęśliwa.

Zawsze Twoja,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Next page »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.