Noc, w którą się rozstaliśmy, pamiętam jak przez mgłę.
Pierwsze, co zrobiłam po tym, jak R. wyszedł trzaskając drzwiami, było chwycenie komórki do ręki. Prawie machinalnie wybrałam numer jednego z najlepszych przyjaciół i, próbując powstrzymać wybuch płaczu, czekałam, aż odbierze.
Po chwili, która wydała mi się co najmniej wiecznością, usłyszałam znajomy głos w słuchawce:
- Tak? – zapytał L. zaspanym głosem.
- To ja – rzuciłam, czując jak drży mi warga – Aden.
- Ach, Aden, miło cię słyszeć – odparł.
Oczami wyobraźni widziałam szeroki uśmiech, który rozlał się na jego twarzy.
- Wybacz, że cię budzę o tej porze – mruknęłam przepraszająco. Rzuciłam okiem na zegarek – była 1:32.
- Nie szkodzi, nic nie szkodzi – odrzekł łagodnie L. – i tak musiałem wstać, bo telefon dzwonił.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Zaraz jednak spoważniałam.
- Wiesz, dlaczego dzwonię? – spytałam, czując, że mam duszę na ramieniu. Odpowiedziało mi pełne napięcia milczenie. – Ja i R. właśnie zerwaliśmy ze sobą – wyrzuciłam z siebie jednym tchem.
- Och… – westchnął L. – Nie wiem, co powiedzieć. Ale zapewne nie chcesz teraz tłumaczyć mi dlaczego, prawda? – spytał ostrożnie.
- Zapewne – odparłam, tłumiąc szloch.
Pierwsza łza spłynęła mi po policzku.
- Co teraz zrobisz? – zmartwił się.
- Nie wiem – odrzekłam, zgodnie z prawdą.
- Wrócisz do D.? – delikatnie zasugerował.
- Nie wiem! – prawie krzyknęłam. – Nic nie wiem!
Po drugiej stronie zapadła cisza. L. bał się nawet głębiej odetchnąć w obawie, że mnie tym jeszcze bardziej rozzłości. Westchnęłam ze zrezygnowaniem.
- Przepraszam cię najmocniej. Nie powinnam tak ostro reagować. Ja… – głos uwiązł mi w gardle.
- Za nic nie przepraszaj – przerwał mi. – To twoje emocje i za nie nie przepraszaj. Masz prawo czuć się źle. To normalne w takich sytuacjach. Milczałam.
- Na pewno to się jakoś wyjaśni. Na pewno jakoś się dogadacie – próbował mnie uspokoić i pocieszyć.
- Nic nie wiem na pewno – mruknęłam.
- Poradzisz sobie. Wierzę w ciebie – dodał tak miłym głosem, że miałam wrażenie, że jest blisko mnie, a nie setki kilometrów stąd.
- Dzięki – rzuciłam i rozłączyłam się.
Następnie przepłakałam pół nocy.
Chwyciłam potężne pudełko chusteczek higienicznych, rzuciłam się na łóżko i najzwyczajniej w świecie rozpłakałam się. Gdyby nie to, że nie byłam sama w domu, pewnie wyłabym jak pies. Tak bardzo było mi wtedy źle…
Koło piątej zasnęłam z wycięczenia na mokrej od łez poduszce w kształcie serca. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna nic mi się nie śniło.
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
R.,
prosiłeś, bym znów zaczęła mówić o Tobie “drogi”.
Stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby. Odparłeś, że potrzeba matką wynalazku i w końcu przytoczyłeś całą tamtą rozmowę. A przecież tyle razy to wałkowaliśmy! Miałam dość. A kiedy mam dość Ciebie, mam dość całego świata. I nic mi nie wychodzi, a ja przestaję przywiązywać do tego uwagę. W ten sposób sypie się coś, nad czym długo pracowałam i…
Tak, wyciągam rękę do Ciebie, z prośbą o pomoc.
D. twierdzi – i ma rację! – że pewne rzeczy muszą się dziać, inaczej wszystko wokół się sypie. Jak… najmniejsza, prawie niezauważalna część wielkiej machiny. Gdy ona się zepsuje, pozostałe części przestają funkcjonować.
Ale dość o tym.
Chciałeś, żeby podsumowała kolejny istotny kawałek czasu.
No więc tak, jutro mijają dokładnie 3 miesiące od założenia tego bloga.
Kilka rzeczy się pozmieniało. Zgadniesz, które to?
I proszę, sprawdź, czy gdzieś nie masz przypadkiem mojego serca. Gdzieś mi się zapodziało.
Uściski i ucałowania,
Cineva, nu eu
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
Drodzy A., C., D., L., M., R. i R.T.P!
Jutro, jak zapewne wiecie, jest 1 kwietnia. Jest to Międzynarodowy Dzień Ptaków, dzień imienin mojego trzeciego imienia, a tak właściwie mojej patronki, św. Miłości i… Prima Aprilis, Dzień Żartów. W związku z tym, że tradycją stało się wprowadzanie ludzi tego dnia w błąd, chciałam prosić, byście w swych dowcipnych popisach pominęli mnie. Nie mam ochoty się złościć i irytować, a Wy przecież nie chcecie sprawiać mi przykrości… prawda?
W zamian obiecuję, że nie wyślę żadnego sms-a o niepokojącej treści, nie rozpuszczę żadnej głupiej plotki i nie zrobię niczego zaskakującego – w negatywnym znaczeniu. Zamknę się w domu, w swoim pokoju i nawet nie zamierzam włączać komputera. W obawie przed jakimkolwiek dołującym lub przesadnie optymistycznym newsem, wolę się schować.
Tak, mam swoje powody i nie, nie są one w tej chwili istotne. Oczywiście, nie muszę wspominać o tym co się stanie, gdy któryś mimo tego ostrzeżenia spróbuje wyciąć jakiś numer… Cóż, konsekwencje nie będą przyjemne.
Z góry bardzo dziękuję za zrozumienie i wsparcie.
Całuję Was wszystkich bardzo mocno,
Wasza Cineva, nu eu
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
Króliczku,
Prosiłeś o szansę. Jedną, jedyną, decydującą o wszystkim. Nie powiedziałeś tego na głos, ale dałeś tak wyraźnie do zrozumienia, że nie mam żadnych wątpliwości. Więc Ci ją daję. Teraz, w tej chwili. Twój moment w moim życiu.
Spytałbyś, dlaczego to robię. Natychmiast odpowiedziałabym, że “to może być ciekawe, warto spróbować”, ale to zabrzmiałoby jakbym bawiła się czyimiś uczuciami. A tak nie może być. Robię to, bo wiem, że to się Tobie ode mnie należy. Zasłużyłeś na to, po prostu. Czuję się przy Tobie bezpiecznie, a przecież to o to chodzi, prawda?
I to nie tak, że masz być przykrywką do czegoś, że tak naprawdę zamiast Ciebie jest ktoś inny. Że wychodząc z Tobą, tak naprawdę robię to, by inni (R. i D.) się nie czepiali. To naprawdę nie tak. No i możliwe, że masz rację. Prawdopodobnie tak. Tak, masz rację, gdy mówisz, że może kiedyś… że może kiedyś poczuję to samo.
Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że jak powiemy o tym oficjalnie, tak wszem i wobec, wtedy, gdy to zaplanowaliśmy, czyli 1 kwietnia, to mało kto nam uwierzy. W końcu to taki specyficzny dzień w roku… Ja wtedy, na przykład, nie oglądam telewizji i unikam czytania informacji przez Internet, bo prawie każda może okazać się żartem. A po co psuć sobie nastrój?…
Proszę, potraktuj to wszystko jako pierwszy, ale nie ostatni prezent urodzinowy.
Dobranoc/Dzień dobry/Miłego popołudnia/Dobry wieczór (w zależności, kiedy to przeczytasz).
Uściski,
Twoja Cineva, nu eu
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
R.,
nie powinniśmy ograniczać naszych kontaktów do sms-owania. Ani nawet do komunikacji za pomocą zaszyfrowanych wiadomości, przekazywanych przez D. To sprawia, że oddalamy się od siebie i nie mam zielonego pojęcia o tym, że Ty cierpisz.
A tak to wystarczyło jedno spojrzenie i z Twoich pięknych, brązowych oczu wyczytałam wszystko. Czemu, och, czemu pozwalasz na zadawanie Tobie takiego bólu? W sumie, nie moja sprawa, ale nie będę bezczynnie patrzeć, jak cierpisz. I nie upieraj się, że nie, bo to wszystko widać w Twoich oczach.
Wiesz dobrze, że – mimo wszystko – chcę dla Ciebie jak najlepiej. Ale to Twoje życie i to Ty musisz uporać się z tym wszystkim. A ja czasami nie wiem, czy mogę zrobić cokolwiek więcej, niż tylko wyciągnąć Cię na rozmowę…
Uściski,
Cineva, nu eu
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
Drogi D.,
podobno nie jesteś czuły. Podobno nie interesują Cię inni, dopóki nic od nich nie chcesz, a Twój egoizm i egocentryzm rozmiarami dorównują Jowiszowi. Podobno w życiu tylko chłodno kalkulujesz, nie bacząc na emocje. Podobno możesz się pod tymi stwierdzeniami podpisać, obiema rękami. A jednocześnie – podobno – z jakiegoś powodu chcesz wiedzieć, co wczoraj robiłam. I nie chodzi bynajmniej o moje śniadanie, prysznic, obiad czy kolację. Ale o to, co robiłam pomiędzy nimi.
Oficjalnie – siedziałam w domu. Była niedziela, co lepszego miałam robić? Oficjalnie uczyłam się, odrabiałam lekcje, usiłowałam sprzątnąć pokój.
A nieoficjalnie… hm, no cóż. Ciężko to jakoś jednoznacznie określić, choć ja nazywam to “testowaniem sprzętu do ratownictwa wysokogórskiego”. Do tego spacerowałam. Biegałam. Tańczyłam. Śpiewałam. I bardzo miło spędziłam czas. Nie sama.
Nic więcej nie musisz wiedzieć – poza faktem, że Twoje szelki z tego super-mega-tajnego materiału są w stanie utrzymać niemal 80-kilogramowego mężczyznę przy prędkości przekraczającej 360km/h. I że to było bardzo zabawne.
Nie śmiej się. Nie pukaj się w czoło.
Ja to wszystko traktuję bardzo poważnie. Tak bardzo, że na dniach dostaniesz kompletny raport, z wyliczeniami i w ogóle… Ale raporty nigdy nie obejmują uczuć. Może to i lepiej?
Bo tak, jestem szczęśliwa.
Zawsze Twoja,
Cineva, nu eu
Bezpośredni odnośnik
Dodaj komentarz
Next page »