21. L. II

Marzec 27, 2009 at 0:01 (Do L., Listy) (, , , , , )

Kochany L.!

Astazi e ziua taaaa,
Zi frumoasa ca tineeee!

Śpiewam Tobie tak długo i głośno, aż ochrypnę.
Twoje urodziny. Nie mogłam zapomnieć.

Zdrowia! Resztę możesz sobie kupić.
Szczęścia! Z Simonem i w życiu.
Pomyślności! Byś płakał już tylko w miłych momentach.

Prezent – choć skromny, przyznaję – przyjdzie pocztą. Miałam z nim problem, na szczęście szybko się rozwiązał. A, i do paczki R. też coś wrzucił. Nie mam pojęcia co, nie wnikam i w razie czego – nie ponoszę odpowiedzialności.

La multi ani!

Kochająca “siostra”,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

3)

Marzec 18, 2009 at 10:00 (Do R., Liryka) (, , , , , , )

Być na jej miejscu pozostając sobą -
Największe marzenie.
Więc jednak jestem zazdrosna?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

8. R. II

Marzec 8, 2009 at 21:30 (Do R., Listy) (, , , , , , , , , , , , )

R.,

przestałeś być dla mnie Drogim, a nawet Nie-takim-znowu-drogim.
Czasem przemkniesz gdzieś w mojej pamięci. I nie czuję wtedy ciepła. Nie czuję zimna. Nie ma złości, nie ma strachu. Zakpisz: nic nie ma? Ależ jest. Sporo wspomnień, w końcu to były cztery lata, siedem miesięcy i kilkanaście dni.
I… już. Koniec. Coś się miło zaczęło i… tak, skończyło. Bez bólu, choć uroniłam jedną łzę. Jedną, jedyną, ostatnią.
Jest dobrze. Czuję się świetnie. Nie zachwycająco-rewelacyjnie ani nie-sa-mo-wi-cie, więc nie ogłoszę nagle wszem i wobec, że zaczynam nowe życie, bez Ciebie. Nie. Też nie płaczę, ale nie dlatego, że się powstrzymuję. Jest dobrze.
I nie jest też tak, że nagle stwierdzę, że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Bo tak się nie da. Bądź co bądź, mamy wspólnych znajomych. Wspólne wspomnienia. Wspólny szyfr kulinarno-artystyczno-literacki, a takie coś jest godne pozazdroszczenia. No i wciąż… wciąż wiszę Ci tamtą pamiętną butelkę Martini. Ktoś mi ostatnio o niej przypomniał. Pamiętasz? To były czasy…

Dziękuję Tobie.
Za wszystko. Nie tylko za pozytywy, choć otrzymałam ich więcej, niż przewiduje jakakolwiek ustawa czy norma. Te złe i smutne rzeczy też się przydadzą. Dzięki nim zrozumiałam wiele rzeczy. W ogóle, to wszystko razem dużo mnie nauczyło. Choć w tej chwili przychodzi mi do głowy tylko jedno: że zawsze należy ufać ludziom, jeśli coś w środku podpowiada, że to się może dobrze skończyć.

Do napisania – przecież mam Tobie jeszcze wiele do powiedzenia – w najbliższej przyszłości.

Z uśmiechem i naszą piosenką w słuchawkach,
Już-nie-twoja Cineva, nu eu
aka Mona Lisa

P.S. Nie martw się, ja nie z tych, które swoje dawne i przeszłe miłości nazywają “eksiami”.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

4. A. I

Marzec 3, 2009 at 18:32 (Do A., Listy) (, , , , , , , )

Króliczku,

mam ochotę Cię zadusić. Jakakolwiek ina śmierć nie sprawiłaby mi tyle satysfakcji – nawet zabawa z gilotyną.
A wiesz dlaczego? Tak, myślę, że wiesz.
Widziałam pewne zdjęcia i wyglądały dziwnie znajomo. Przypadek?
A może znów podkradłeś jeden z moich scenario, pozamieniałeś sceny i zacząłeś coś z tego tworzyć? Hm?
Znów zabrałeś kawałek tego, co mam najcenniejsze – mojej wyobraźni ukrytej w słowach.
Pewnie klip mi się spodoba. Pewnie o tym gdzieś napiszę. Pewnie nawet dodam do ulubionych na youtube.
Ale nie jestem taka pewna, czy chcę słuchać Twoich wyjaśnień. Jest mi przykro, po prostu.
I jeszcze ta sprawa z tekstami… To mnie na przemian bawi i przeraża. Bo wszystko poszło za daleko, o ile pisałeś prawdę. Heh… Bo jeśli nie pisałeś, to zbyt wiele sobie wyobrażam. Za dużo myślę, zastanawiam się i filozofuję, a za mało robię.

Doprowadzasz mnie do szaleństwa nawet jak stoisz nieruchomo w jednym miejscu.

Piątkowe wieczory i sobotnie przedpołudnia wciąż należą do Ciebie. Zastanawiałam się nad czwartkowymi popołudniami, ale mówiłeś, że nie chcesz oglądać House’a. Trudno.
Do zobaczenia w najbliższym czasie.

Mimo wszystko, wciąż Twoja,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

3. M. I

Marzec 3, 2009 at 0:03 (Do M., Listy) (, , , , , , , )

Kochany M.!

Mam nadzieję, że ten list zostanie Cię w dobrym zdrowiu.

Przepraszam, że tak długo milczałam – szkoła i inne, podobne “głupoty” pochłaniają więcej czasu, niż bym sobie tego życzyła. Brakuje mi naszych środowych spotkań. Przy Tobie czas zwalniał, a herbata smakowała tak słodko…

Ale do rzeczy. Otrzymałam niedawno przykrą i niepokojącą wiadomość i nie wiem, jak mam ją traktować. To prawda, że rozstałeś się z Iulią? Wiesz, że nie jestem jedną z tych, które wtrącają się w czyjeś całkiem prywatne sprawy; chciałabym tylko, byś pamiętał, że zawsze jestem blisko, gotowa pomóc. Jeśli to prawda, co piszą na Wasz temat, to bardzo Ci współczuję.

Gdybyś chciał pogadać, wyżalić się, poszukać pomocy, czy po prostu przebywać w towarzystwie kogoś, kto Cię bardzo dobrze rozumie, zadzwoń. Daj mi jakikolwiek znak – masz przecież mój numer i wiesz, gdzie można mnie spotkać. Jeśli jednak to tylko głupie i krzywdzące plotki, to przepraszam, że zawracam Ci głowę :) Niemniej, i tak zadzwoń, chciałabym wiedzieć, czy wszystko gra.

Z gorącymi pozdrowieniami i wielką dawką pozytywnej energii,
Cineva, nu eu
aka Lilcat

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

1. Leżeliśmy i płakaliśmy. Wtedy.

Marzec 1, 2009 at 15:28 (Do R.) (, , , , , )

Głupio to brzmi oddzielnie - że niby Ty i że niby Ja – ale jeszcze głupiej razem - że niby My.

Wtrącasz absurdy do mojego świata i za to Tobie dziękuję.

A za resztę… podziękuję innym razem.

Tymczasem, zapraszam do czytania moich listów.

To wszystko razem to będzie jeden wielki list prywatny, czyli właśnie Scrisoare Privat. (Kocham Twój język, wiesz? Tylko w nim wszystkie moje wymysły mają ręce, nogi i ładnie, zgrabnie brzmią. )

Mój list do R.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.