28. R. VII

Maj 31, 2009 at 19:35 (Do R., Listy) (, , , , , , )

R.,

prosiłeś, bym znów zaczęła mówić o Tobie “drogi”.
Stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby. Odparłeś, że potrzeba matką wynalazku i w końcu przytoczyłeś całą tamtą rozmowę. A przecież tyle razy to wałkowaliśmy! Miałam dość. A kiedy mam dość Ciebie, mam dość całego świata. I nic mi nie wychodzi, a ja przestaję przywiązywać do tego uwagę. W ten sposób sypie się coś, nad czym długo pracowałam i…
Tak, wyciągam rękę do Ciebie, z prośbą o pomoc.
D. twierdzi – i ma rację! – że pewne rzeczy muszą się dziać, inaczej wszystko wokół się sypie. Jak… najmniejsza, prawie niezauważalna część wielkiej machiny. Gdy ona się zepsuje, pozostałe części przestają funkcjonować.
Ale dość o tym.

Chciałeś, żeby podsumowała kolejny istotny kawałek czasu.
No więc tak, jutro mijają dokładnie 3 miesiące od założenia tego bloga.

Kilka rzeczy się pozmieniało. Zgadniesz, które to?

I proszę, sprawdź, czy gdzieś nie masz przypadkiem mojego serca. Gdzieś mi się zapodziało.

Uściski i ucałowania,
Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

26. A. VI

Kwiecień 19, 2009 at 19:20 (Do A., Listy) (, , , , , , , , )

Drogi, kochany Króliczku,

Wczoraj były Twoje urodziny. Jedyny dzień w roku, kiedy Ty jesteś najważniejszy – dla przyjaciół, rodziny, fanów i innych.
A ja jestem pieprzoną egoistką. Tak… ten dzień nie mógł być Twój, jeśli gdzieś tam, dostatecznie blisko, jestem ja. Aż mi niedobrze, gdy o tym pomyślę.

Wywracam świat wokół siebie do góry nogami, bo – choć mówię, że tak nie jest – chcę być w centrum uwagi. Chcę troski, choć nie za dużo i spokoju, w odpowiedniej ilości. Chcę, chcę, chcę... I nic nie daję w zamian.
Jak Ty możesz ze mną wytrzymać?! Jak mogłeś wczoraj?

Chciałam być kimś innym ostatnio. Kimś ponad siebie. Kimś lepszym.
Marzyłam.
Grawitacja brutalnie strąciła mnie na ziemię. Nawet nie wiem kiedy leżałam już na trawie. To takie głupie – potknęłam się, bo nie patrzyłam pod nogi. I zwichnęłam kostkę, która do teraz boli i przypomina o tamtym marzeniu.

I jestem tutaj, marudzę, smucę się, jak wczoraj.
Jestem okropna. Taka nie-do-wytrzymania. A jednak…

Ostatnio nasłuchałam się “ona rządzi“, “jest boska“, “wymiatasz!” i “nie możesz jej nie lubić!” w większej ilości, niż wcześniej, w dowolnym momencie.
Tak mówią ludzie, którzy znają mnie tylko w moim dobrym nastroju. To nie problem lubić mnie, gdy jestem wesoła. Pogodna. Spontaniczna.
Trzeba sporo cierpliwości – i pewnie czegoś jeszcze, nie wiem – by wytrzymać ze mną, gdy sięgam po muzykę Green Daya albo Linkin Park. Bo zazwyczaj taka playlista świadczy o podłym nastroju.

A Ty jesteś. Byłeś. Prawdopodobnie będziesz.
Dostaję więcej szczęścia w pakiecie, niż zasługuję. A Ty tylko wzruszasz ramionami i rzucasz: “drobiazg”, jakby chodziło o przestawienie fortepianina w pokoju.

Myliłam się co do Ciebie, gdy sądziłam, że nie potrafisz być aż taki… mój. Najmojszy.

Dwa słowa w moim języku. Dwa w Twoim, bardzo mi bliskim. Ja… chyba nawet nie muszę ich zapisywać.
Zdecydowanie bardziej wolę je wypowiedzieć.

Z kolejnymi życzeniami urodzinowymi
buziaczki i uściski,
Twoja Cineva, nu eu

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

1)

Marzec 6, 2009 at 10:00 (Liryka) (, , , , )

Moje nowe okulary
Poprawiły ostrość widzenia
Zmieniły spojrzenie na świat.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.