Tekst 1. Marzenia

Czerwiec 1, 2009 at 10:00 (Teksty) (, , , , , )

Wszystko zaczęło się, gdy był mniej więcej w moim wieku.

Wyglądał całkiem zwyczajnie: blond włosy, zielone oczy, normalna budowa ciała. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, a mimo to, nie był zbyt lubiany wśród swoich rówieśników. Był zagubiony w świecie codziennych problemów w stylu kartkówek z biologii, czy odpytywania z historii. Nie pasował tam. Jego głowę zaprzątały zgoła odmienne myśli. Martwił się sensem życia. Rozważał problem istnienia dobra i zła. A przede wszystkim… marzył.
I nie ukrywał tego.

Gdy budził się rano, zamiast ciasnego pokoju, który dzielił ze starszą siostrą, widział spory i ładnie urządzony apartament. Gdy biegał zmęczony za piłką na WF-ie, widział siebie zdobywającego Mistrzostwo Świata wraz z najlepszą drużyną.
I najważniejsze – w jego marzeniach pewna dziewczyna zwróciła na niego uwagę.
Cały jego świat był jednym, wielkim marzeniem.

Jednego poranka obudził się z przekonaniem, że coś się w jego życiu zmieni. Na lepsze.
Kiedy tylko uniósł głowę z poduszki, miał wrażenie, że wciąż śni. Wszystko wokół wyglądało jak w jego marzeniach o pięknym domu. Nie mógł wyjść z podziwu. Jednak rozsądek podpowiadał mu zachowanie ostrożności. Udając, że nic się nie stało, ruszył do szkoły.
Tam też zaszły zmiany. Wiecznie wredni nauczyciele stali się o niebo lepsi i sympatyczniejsi. W klasie ktoś wreszcie zauważył jego istnienie i to nie w odniesieniu do pożyczania od niego czegokolwiek.
A na dużej przerwie… odbył jedną z najważniejszych i najmilszych rozmów w swoim życiu.
Do domu wrócił pełen optymizmu, skrzętnie notując datę tamtego dnia jako najlepszego w całym jego życiu.
Na próbę chwycił w dłonie skrzypce. Rodzice zmuszali go do nauki gry na tym instrumencie, mimo jego licznych protestów. Wcześniej gra w ogóle mu nie wychodziła. A teraz… muzyka popłynęła w przestrzeń, zmieniając wszystko.
Gdy wreszcie poszedł spać, miał głowę tak pełną myśli, że z trudem zasnął.

A rano wszystko zniknęło. Wrócił do szarej, nudnej, smutnej rzeczywistości. Westchnąwszy głęboko, zwlókł się z łózka. Za oknami lało jak z cebra.
Każdy na jego miejscu załamałby się. Rzadko zdarza się tak brutalne sprowadzenie kogoś na ziemię. To było takie niesprawiedliwe…
Ale on tak nie myślał.
Wiedział, że ta wizja dnia i świata idealnego musi coś oznaczać. I bynajmniej nie chodziło o to, że oszalał.
Zmotywowało go to do pracy. Nad sobą, życiem, relacjami z bliskimi i znajomymi. Doszedł do wniosku, że to wszystko zależy od niego, jeśli tylko tego chce.

Pewnego dnia, gdy był już w podeszłym wieku, usiadł przy biurku, jak niegdyś jego ojciec i dziadek. Wyjął z szuflady stary, poniszczony dziennik z tamtą pamiętną datą. Wyciągnął długopis i zaczął pisać.
Pisał dwa dni i dwie noce, robiąc przerwy tylko na posiłki, które przynosiła mu ukochana żona – jego szkolna miłość.
I wreszcie skończył.
Spisał całą historię swojego życia.
Ostatni akapit zakończył stwierdzeniem aktualnym po dziś dzień:

Nigdy nie bój się marzyć.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

25. R.T.P. V

Kwiecień 8, 2009 at 21:15 (Do R.T.P., Listy) (, , , , , , , , )

Hej Rob,

Zmartwił mnie telefon od Ciebie z wczorajszego poranka. Trochę. Może to dlatego, że w szkole powinnam myśleć o szkole, a nie o Tobie i Twoich problemach?…

Niemniej, dobrze, że zadzwoniłeś. To miło wiedzieć, że jestem pierwszą osobą, do której zwracasz się w razie problemów. Dla wielu jestem takim kimś – mam więc poniekąd jakieś doświadczenie. Heh, jak to brzmi: zawsze gotowa doradzić, nawet po wyniszczającej mózg lekcji fizyki.

Jednak, mimo wszystko, nie chcę Ci mówić, co musisz zrobić. Ty powinieneś wiedzieć to najlepiej. Powtórzę się, byś zapamiętał: w takich sprawach kieruj się sercem. Rób to, co uważasz za słuszne, dbając by nikt przy tym nie ucierpiał.

I… nie daj się nikomu zmanipulować. I nie pozwól, by ktoś Cię zmienił. Taki, jaki jesteś, podobasz mi się najbardziej.

Z pozdrowieniami,
Cineva, nu eu

P.S. Pewna dziewczyna nie ma racji. Nie i koniec.
I… naprawdę, naprawdę żałuję, że nie spotkamy się w ten weekend.
Wesołych Świąt.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

3. M. I

Marzec 3, 2009 at 0:03 (Do M., Listy) (, , , , , , , )

Kochany M.!

Mam nadzieję, że ten list zostanie Cię w dobrym zdrowiu.

Przepraszam, że tak długo milczałam – szkoła i inne, podobne “głupoty” pochłaniają więcej czasu, niż bym sobie tego życzyła. Brakuje mi naszych środowych spotkań. Przy Tobie czas zwalniał, a herbata smakowała tak słodko…

Ale do rzeczy. Otrzymałam niedawno przykrą i niepokojącą wiadomość i nie wiem, jak mam ją traktować. To prawda, że rozstałeś się z Iulią? Wiesz, że nie jestem jedną z tych, które wtrącają się w czyjeś całkiem prywatne sprawy; chciałabym tylko, byś pamiętał, że zawsze jestem blisko, gotowa pomóc. Jeśli to prawda, co piszą na Wasz temat, to bardzo Ci współczuję.

Gdybyś chciał pogadać, wyżalić się, poszukać pomocy, czy po prostu przebywać w towarzystwie kogoś, kto Cię bardzo dobrze rozumie, zadzwoń. Daj mi jakikolwiek znak – masz przecież mój numer i wiesz, gdzie można mnie spotkać. Jeśli jednak to tylko głupie i krzywdzące plotki, to przepraszam, że zawracam Ci głowę :) Niemniej, i tak zadzwoń, chciałabym wiedzieć, czy wszystko gra.

Z gorącymi pozdrowieniami i wielką dawką pozytywnej energii,
Cineva, nu eu
aka Lilcat

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.