26. A. VI
Kwiecień 19, 2009 at 19:20 (Do A., Listy) (egoizm, Green Day, Króliczek, Linkin Park, list, marzenie, scrisoare privat, urodziny, świat)
Drogi, kochany Króliczku,
Wczoraj były Twoje urodziny. Jedyny dzień w roku, kiedy Ty jesteś najważniejszy – dla przyjaciół, rodziny, fanów i innych.
A ja jestem pieprzoną egoistką. Tak… ten dzień nie mógł być Twój, jeśli gdzieś tam, dostatecznie blisko, jestem ja. Aż mi niedobrze, gdy o tym pomyślę.
Wywracam świat wokół siebie do góry nogami, bo – choć mówię, że tak nie jest – chcę być w centrum uwagi. Chcę troski, choć nie za dużo i spokoju, w odpowiedniej ilości. Chcę, chcę, chcę... I nic nie daję w zamian.
Jak Ty możesz ze mną wytrzymać?! Jak mogłeś wczoraj?
Chciałam być kimś innym ostatnio. Kimś ponad siebie. Kimś lepszym.
Marzyłam.
Grawitacja brutalnie strąciła mnie na ziemię. Nawet nie wiem kiedy leżałam już na trawie. To takie głupie – potknęłam się, bo nie patrzyłam pod nogi. I zwichnęłam kostkę, która do teraz boli i przypomina o tamtym marzeniu.
I jestem tutaj, marudzę, smucę się, jak wczoraj.
Jestem okropna. Taka nie-do-wytrzymania. A jednak…
Ostatnio nasłuchałam się “ona rządzi“, “jest boska“, “wymiatasz!” i “nie możesz jej nie lubić!” w większej ilości, niż wcześniej, w dowolnym momencie.
Tak mówią ludzie, którzy znają mnie tylko w moim dobrym nastroju. To nie problem lubić mnie, gdy jestem wesoła. Pogodna. Spontaniczna.
Trzeba sporo cierpliwości – i pewnie czegoś jeszcze, nie wiem – by wytrzymać ze mną, gdy sięgam po muzykę Green Daya albo Linkin Park. Bo zazwyczaj taka playlista świadczy o podłym nastroju.
A Ty jesteś. Byłeś. Prawdopodobnie będziesz.
Dostaję więcej szczęścia w pakiecie, niż zasługuję. A Ty tylko wzruszasz ramionami i rzucasz: “drobiazg”, jakby chodziło o przestawienie fortepianina w pokoju.
Myliłam się co do Ciebie, gdy sądziłam, że nie potrafisz być aż taki… mój. Najmojszy.
Dwa słowa w moim języku. Dwa w Twoim, bardzo mi bliskim. Ja… chyba nawet nie muszę ich zapisywać.
Zdecydowanie bardziej wolę je wypowiedzieć.
Z kolejnymi życzeniami urodzinowymi
buziaczki i uściski,
Twoja Cineva, nu eu
22. A. V
Marzec 29, 2009 at 21:20 (Do A., Listy) (D., Internet, Króliczek, list, pomysł, prezent, Prima Aprilis, R., scrisoare privat, serce, szansa, TV, urodziny)
Króliczku,
Prosiłeś o szansę. Jedną, jedyną, decydującą o wszystkim. Nie powiedziałeś tego na głos, ale dałeś tak wyraźnie do zrozumienia, że nie mam żadnych wątpliwości. Więc Ci ją daję. Teraz, w tej chwili. Twój moment w moim życiu.
Spytałbyś, dlaczego to robię. Natychmiast odpowiedziałabym, że “to może być ciekawe, warto spróbować”, ale to zabrzmiałoby jakbym bawiła się czyimiś uczuciami. A tak nie może być. Robię to, bo wiem, że to się Tobie ode mnie należy. Zasłużyłeś na to, po prostu. Czuję się przy Tobie bezpiecznie, a przecież to o to chodzi, prawda?
I to nie tak, że masz być przykrywką do czegoś, że tak naprawdę zamiast Ciebie jest ktoś inny. Że wychodząc z Tobą, tak naprawdę robię to, by inni (R. i D.) się nie czepiali. To naprawdę nie tak. No i możliwe, że masz rację. Prawdopodobnie tak. Tak, masz rację, gdy mówisz, że może kiedyś… że może kiedyś poczuję to samo.
Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że jak powiemy o tym oficjalnie, tak wszem i wobec, wtedy, gdy to zaplanowaliśmy, czyli 1 kwietnia, to mało kto nam uwierzy. W końcu to taki specyficzny dzień w roku… Ja wtedy, na przykład, nie oglądam telewizji i unikam czytania informacji przez Internet, bo prawie każda może okazać się żartem. A po co psuć sobie nastrój?…
Proszę, potraktuj to wszystko jako pierwszy, ale nie ostatni prezent urodzinowy.
Dobranoc/Dzień dobry/Miłego popołudnia/Dobry wieczór (w zależności, kiedy to przeczytasz).
Uściski,
Twoja Cineva, nu eu
21. L. II
Marzec 27, 2009 at 0:01 (Do L., Listy) (list, prezent, R., Rumunia, scrisoare privat, urodziny)
Kochany L.!
Astazi e ziua taaaa,
Zi frumoasa ca tineeee!
Śpiewam Tobie tak długo i głośno, aż ochrypnę.
Twoje urodziny. Nie mogłam zapomnieć.
Zdrowia! Resztę możesz sobie kupić.
Szczęścia! Z Simonem i w życiu.
Pomyślności! Byś płakał już tylko w miłych momentach.
Prezent – choć skromny, przyznaję – przyjdzie pocztą. Miałam z nim problem, na szczęście szybko się rozwiązał. A, i do paczki R. też coś wrzucił. Nie mam pojęcia co, nie wnikam i w razie czego – nie ponoszę odpowiedzialności.
La multi ani!
Kochająca “siostra”,
Cineva, nu eu
5. L. I
Marzec 4, 2009 at 20:50 (Do L., Listy) (absurd, list, samotność, scrisoare privat, smutek, trawnik, urodziny)
Uroczy, młody człowieku,
tylko nie myśl sobie, że o Tobie nie pamiętam.
Pamiętam i bardzo czasem żałuję, że nie potrafię przymusić się do zrobienia czegoś pozytywnego i dobrego. Że nawet nie dzwonię.
Kontakty, jak uroczy trawnik w Twoich zielonych oczach, zarastają chwastami, to jest smutkiem, samotnością i żałością, gdy je zaniedbać. Pozwolisz mi wyplewić ziemię w najbliższy piątek o 15? Bardzo mi na tym zależy. Dlaczego? Zbliżają się Twoje kolejne urodziny i chciałabym trafić z prezentem, a nie przynieść niepotrzebnego kaktusa.
Wciąż kochająca Cię “siostrzyczka”,
Cineva, nu eu